Technology

Prawnicy zwracają uwagę na konflikt interesów w sądowych procesach frankowych. Połowa społeczeństwa chce odsunięcia od tych spraw sędziów spłacających takie kredyty

Prawie 60 proc. społeczeństwa uważa, że sędziowie, którzy sami mają kredyty we frankach szwajcarskich, nie powinni orzekać w sprawach frankowiczów, a 51 proc. jest zdania, że powinni oni zostać odsunięci od orzekania w tych kwestiach – wynika z czerwcowego badania Centrum Badania Opinii Publicznej Ipsos dla Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki. To tylko przykład konfliktu interesów w procesie stosowania prawa, o których coraz częściej alarmują eksperci. – Dobrym krokiem byłoby zwrócenie się z zaproszeniem do instytucji publicznych i organizacji pozarządowych o zainicjowanie prac nad procesem monitorowania potencjalnych konfliktów interesów ­– mówi dr hab. Krzysztof Koźmiński, prezes Fundacji.

­– Najbardziej intrygujące pytanie badania dotyczyło sytuacji sędziego, który spłaca kredyt frankowy w swoim życiu prywatnym – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Krzysztof Koźmiński, radca prawny, prezes Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki, partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński. – Zapytaliśmy, czy może to zdaniem respondentów oddziaływać na sposób, w jaki wykonuje swoją pracę sędziego. Ponad 57 proc. uczestników badania udzieliło odpowiedzi, że taka sytuacja wywołuje ich wątpliwości co do bezstronności takiego sędziego. Co ciekawe, liczba krytycznych ocen takiej sytuacji wzrasta dosyć znacznie w przypadku respondentów z wyższym wykształceniem, dlatego że wówczas już jest to 67 proc.

Bezstronność sędziów-frankowiczów w sprawach frankowych jest podawana w wątpliwość przez blisko połowę ankietowanych. Tyle samo badanych uważa, że orzekanie w sprawach frankowych leży w interesie sędziów posiadających kredyty frankowe. Dlatego 51 proc. opowiada się za ich odsunięciem od orzekania w tych sprawach. Przeciwnego zdania jest co czwarty badany.

Fundacja Laboratorium Prawa i Gospodarki i związani z nią eksperci od wielu lat wypowiadają się na ten temat poprzez publikacje naukowe, wypowiedzi publicystyczne, artykuły prasowe. Zauważyliśmy, że jest to dyskusja, spór, w którym panuje pewien rodzaj podejrzliwości i gorliwości. Bardzo często formułowane są zarzuty wobec ekspertów, że oni mogą być uwikłani, że oni mogą mieć jakiś konflikt interesów – mówi radca prawny.

Okazuje się, że możliwe konflikty interesów w praktyce stosowania prawa, o których informują od dawna ogólnopolskie media, traktowane są z pobłażaniem lub w ogóle nie wywołują echa. Chodzi m.in. o sytuacje, kiedy sędzia orzekający w sprawie frankowiczów sam spłaca taki kredyt, prowadzi komercyjne szkolenia dla frankowiczów i ich pełnomocników czy ma relacje rodzinne z pełnomocnikiem procesowym. Mimo że często odmawia się prawa do głoszenia poglądów komentatorom o odmiennej optyce, dyskredytując ich i próbując wykluczyć z debaty jako rzekomo nieobiektywnych i stronniczych, to konflikty interesów dotyczące sędziów rozstrzygających o przyszłości sporu frankowego w sposób władczy nie budzą już takich emocji oraz stanowczych reakcji.

– Od wielu już lat pojawiają się publikacje medialne rzucające światło na udział sędziów, który może budzić wątpliwości co do ich bezstronności, na konflikt interesów – tłumaczy dr hab. Krzysztof Koźmiński. – Naszą inspiracją były prowadzone już wcześniej badania, w których staraliśmy się za pomocą m.in. metody empirycznej weryfikować potencjalny wpływ czynników pozanormatywnych, czyli okoliczności faktycznych poglądów sędziów, ich doświadczeń życiowych, sytuacji materialnej, płci, stanu zdrowia i innych czynników na proces orzekania stosowania prawa.

Funkcjonowanie sądów częściej spotykało się z krytyką (40 proc. wskazań) niż z aprobatą (32 proc. wskazań). Z kolei w bardziej pogłębionym badaniu CBOS sprzed kilku lat połowa badanych (51 proc.) negatywnie oceniła funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce, a co ósmy indagowany (12 proc.) twierdził, że działa on zdecydowanie źle. Ocenę pozytywną wystawiło mu nieco ponad jedna trzecia respondentów (łącznie 36 proc.), w tym tylko nieliczni (2 proc.) uważają, że wymiar sprawiedliwości działa zdecydowanie dobrze.

Zgodnie z badaniami IPSOS 72,5 proc. badanych jest zdania, że wymiar sprawiedliwości powinien być szczególnie uwrażliwiony na konflikty interesów.

Wydaje się nam, że badanie to dobry punkt wyjścia do dalszych działań, zarówno natury badawczej, jak i działalności społecznej. Dobrym krokiem byłoby zwrócenie się z takim zaproszeniem zarówno do instytucji publicznych, jak i do innych organizacji pozarządowych o zainicjowanie procesu monitorowania potencjalnych konfliktów interesów ­– mówi prezes Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki. – Ciekawym pomysłem jest porównanie rozwiązań występujących w innych krajach, w jaki sposób państwo, prawo radzi sobie z eliminowaniem czy minimalizowaniem takich potencjalnych konfliktów interesów. Wydaje się nam również, że dobrym sposobem jest tutaj nie tyle zmiana twardego prawa, ale np. promowanie różnych kodeksów etycznych, które będą wskazywać na pożądane rozwiązania w sytuacji, w której pojawia się tylko podejrzenie o taki konflikt interesów.

- Advertisement -spot_img

Latest News

Systemy transakcyjne banków czeka modernizacja lub wymiana. Wymagają dostosowania do nowych technologii

Modernizacja systemów core banking, czyli centralnych systemów banków, rodzi wiele wyzwań – od wyboru między ich modernizacją a pełną wymianą po zapewnienie bezpieczeństwa...

Music

- Advertisement -spot_img

Must Read

Lifestyle Magazine

Polacy zaczynają dbać o cyfrową higienę. Co dziesiąty unika korzystania z telefonu przed snem, co piąty ogranicza liczbę powiadomień

O higienie cyfrowej w korzystaniu z urządzeń ekranowych mówi się głównie w kontekście dzieci i młodzieży. Instytut Cyfrowego Obywatelstwa i Fundacja Orange postanowiły sprawdzić, jak przestrzeganie dobrych nawyków wygląda wśród dorosłych. Z ich badania „Higiena cyfrowa dorosłych użytkowniczek i użytkowników internetu w Polsce” wynika, że Polacy zdają sobie sprawę z wagi problemu. Już 2/3 uważa, że spędza przed ekranem dużo, a nawet za dużo czasu. Powoli uczą się także higieny cyfrowej. Średnio co piąty ogranicza liczbę powiadomień, a co trzeci trzyma telefon poza zasięgiem wzroku podczas spotkań z innymi ludźmi. Dobrze wypadamy pod względem odpowiednich zachowań w ruchu drogowym. Większość badanych unika korzystania z telefonu podczas prowadzenia samochodu czy przechodzenia przez jezdnię.

– Celem przeprowadzenia pierwszego ogólnopolskiego badania higieny cyfrowej osób dorosłych było to, żeby otworzyć debatę publiczną na temat tego, w jaki sposób osoby dorosłe korzystają z urządzeń ekranowych i internetu. Dlatego że jest to problem społeczny, a w debacie publicznej najczęściej skupiamy się na tym, że to dzieci i młodzież mają problemy z używaniem nowych technologii – mówi agencji Newseria Biznes Magdalena Bigaj, prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa.

 Przyzwyczailiśmy się, że oceniamy i krytycznie podchodzimy do tego, w jaki sposób dzieci budują swoją relację z nowymi technologiami, ze światem informacji. Natomiast one budują go w sposób bardzo podobny do dorosłych. To właśnie my, dorośli, modelujemy świat dzieci i młodzieży, to od nas się uczą, to nas podpatrują. Żeby lepiej modelować te zachowania dzieci, ich relacje wobec świata technologii i informacji, trzeba zadawać sobie pytanie, czy to, co robię, jest na pewno właściwą postawą, którą chcę, żeby naśladowało moje dziecko – mówi Konrad Ciesiołkiewicz, prezes Fundacji Orange.

Badanie „Higiena cyfrowa dorosłych użytkowniczek i użytkowników internetu w Polsce” zostało przeprowadzone w listopadzie ub.r. na reprezentatywnej grupie blisko 1,1 tys. polskich internautów. Skoncentrowano się w nim na czterech najważniejszych obszarach higieny cyfrowej, czyli umiejętności stawiania granic i kontroli w używaniu urządzeń ekranowych, bezpiecznym korzystaniu z internetu, tworzeniu i odbieraniu informacji w sieci oraz innych, zalecanych zachowaniach związanych z używaniem ekranów, jak dbałość o sen czy bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

 Urządzenia ekranowe rozpowszechniły się w zasadzie w ciągu dwóch ostatnich dekad i na dodatek cały czas się zmieniają. Tak więc my, jako społeczeństwo, odrabiamy pewną lekcję i dopiero uczymy się, jak ich bezpiecznie używać. To widać w wynikach badania. W tych obszarach, o których dużo mówi się już w przestrzeni publicznej, jak np. bezpieczeństwo w internecie, ochrona haseł czy bezpieczeństwo w ruchu drogowym – tu wypadamy dobrze, wiele osób odpowiedziało, że nigdy nie przechodzi przez jezdnię czy nie kieruje samochodem, używając telefonu – mówi prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa. – Podobnie rzecz się ma z bezpieczeństwem danych. 61 proc. badanych przyjmuje zaproszenia do sieci znajomych tylko od osób, które zna. Pozytywne jest również to, że połowa badanych – publikując coś w internecie, komentując, umieszczając jakieś treści – ma na uwadze, że może kogoś skrzywdzić, że to może mieć konsekwencje dla nich bądź kogoś innego. To poczucie odpowiedzialności za to, co robimy w przestrzeni cyfrowej, jest bardzo dobrą postawą.

 Tym, co budzi pewien niepokój, jest jednak niewielka chęć zgłaszania naruszeń godności, praw, przekraczania granic, z którymi spotykamy się w świecie cyfrowym. Jeżeli ktoś uprawia hejt, to zazwyczaj się przed nim chronię, ale nie zgłaszam tego dalej do platform, do właściwych organów – dodaje Konrad Ciesiołkiewicz. – Na tę postawę powinniśmy zwrócić uwagę, bo jeżeli my, dorośli, nie bierzemy pod uwagę tej odpowiedzialności za innych – bo przecież kiedy zgłoszę, to mogę ochronić w ten sposób inne osoby – to po prostu znacznie gorzej modelujemy też zachowania prospołeczne naszych dzieci. To wydaje mi się jednym z najbardziej krytycznych wyników tego badania.

Wyniki pokazują, że czas spędzany przed ekranem kontroluje 14,3 proc. badanych, a prawie 22 proc. ogranicza liczbę powiadomień. Blisko 2/3 z nich uważa też, że spędza w ten sposób dużo, a nawet za dużo czasu.

– Pozytywnie zaskoczyła mnie ta autorefleksja, którą mamy jako społeczeństwo. Nawet jeśli jesteśmy dla siebie zbyt surowi w tej ocenie, to można powiedzieć, że 2/3 dorosłych zrobiło już pewien krok w stronę cyfrowej higieny. Przyznaje, że korzysta z ekranów dużo bądź za dużo, czyli być może jest już otwarta na to, żeby pracować nad dobrymi nawykami – mówi Magdalena Bigaj.

Z badania wynika również, że niemal co 10. internauta unika używania urządzeń ekranowych przed snem, a 18,1 proc. stara się nie kłaść telefonu przy łóżku przed zaśnięciem. Nieco więcej, bo 20,3 proc. badanych, usuwa telefon z zasięgu wzroku podczas pracy, nauki bądź innych czynności, które wymagają skupienia uwagi, a co czwarty badany pilnuje, żeby spożywać posiłki bez ekranu w zasięgu wzroku. Z kolei w kontaktach towarzyskich 1/3 badanych trzyma telefon poza zasięgiem wzroku i w miarę możliwości wycisza go podczas spotkań z innymi ludźmi.

Elementem badania był Test Higieny Cyfrowej, który organizatorzy – wraz z praktycznymi poradami dotyczącymi jej przestrzegania – udostępniają na stronie higienacyfrowa.pl. Może go wypełnić każda zainteresowana osoba. Test obejmuje m.in. pytania o kontrolowanie czasu ekranowego, korzystanie z ekranów przed snem czy podczas czynności wymagających skupienia. Może być punktem wyjścia do autorefleksji, która będzie prowadzić do wdrożenia dobrych nawyków w trakcie korzystania z internetu i urządzeń ekranowych.

– Zastosowaliśmy w tym badaniu nowe narzędzie badawczo-edukacyjne, czyli kwestionariusz samooceny, który obejmuje 39 zachowań wchodzących w skład higieny cyfrowej. W efekcie respondenci już na etapie wypełniania tego testu  zdobywali wiedzę na temat tego, czym jest higiena cyfrowa i w jaki sposób warto się zachowywać, żeby chronić swoje zdrowie w czasie używania urządzeń ekranowych i internetu – mówi prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa.  – Po zakończeniu badania postanowiliśmy udostępnić to narzędzie online dla wszystkich chętnych, żeby każdy mógł sprawdzić swój poziom higieny cyfrowej i zastanowić się, w jakich obszarach powinien wprowadzić dobre nawyki.

Honorowy patronat nad pierwszym ogólnopolskim badaniem higieny cyfrowej objęła Komisja Europejska w Polsce, Wydział Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Komitet Dialogu Społecznego KIG. Jego organizatorzy wskazują, że jest ono dopiero początkiem kilkuletniego projektu badawczo-edukacyjnego poświęconego temu zagadnieniu.

– Sformułowanie higiena cyfrowa pojawia się w coraz większej liczbie dokumentów Komisji Europejskiej czy polskich dokumentów mówiących o edukacji cyfrowej i medialnej – zauważa Konrad Ciesiołkiewicz. – Jesteśmy dopiero na początku drogi do zdobycia tej kompetencji – bo higienę cyfrową można tak nazwać – uczenia się funkcjonowania w świecie przepełnionym informacjami i technologiami cyfrowymi. A jeśli jest to kompetencja, to ona opiera się na wiedzy i umiejętnościach. I dlatego znacznie odważniej powinniśmy o niej mówić.

Według ubiegłorocznego raportu Hootsuite i We Are Social („Digital 2022”) z internetu korzysta już 87 proc. polskiego społeczeństwa. Z kolei dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej (badanie konsumenckie klientów indywidualnych 2022) pokazują, że 97,2 proc. Polaków korzysta z telefonii komórkowej, w przeważającej większości za pomocą smartfona. 

Video News

- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Music

Sport News

- Advertisement -spot_img

TV